Czarnobyl, Fukushima, Windscale, Tree Mile Island i co dalej? #1
Dr Jerzy Jaśkowski
Polska
2013-04-28
Nauka i technologia
Od około stu lat jesteśmy, jako społeczeństwo, stawiani pod ściany wielkich odkryć, które rzekomo rewolucjonizują świat. Na czele tych wielkich odkryć, mas media, postawiły fizyków jądrowych. Czy jest to diagnoza słuszna i prawdziwa? Czy naprawdę ludzie pracujący w zawodzie fizyka jądrowego tak bardzo przyczynili się w sensie pozytywnym, ludzkości. Fakty mówią co innego.

Wbrew lansowanej opinii tzw. fizycy jądrowi pracują głównie dla przemysłu wojskowego. Gdyby nie dążenie fanatyków militarnych do posiadania jak największej broni totalnego zniszczenia, prawdopodobnie mało kto wiedziałby czym zajmują się fizycy jądrowi. Szczególnie po zamordowaniu setek tysięcy ludzi w Japonii w 1945 roku, rola fizyków jądrowych została uwypuklona. Jeszcze żadnemu szaleńcowi jednym pociągnięciem spustu nie udało się wymordować 150 000 ludzi w ułamku sekundy. Potem nagle zaczęto twierdzić, że to np. niejaki Robert Oppenhaimer był twórcą bomby atomowej. A tak naprawdę facet za współpracę z komunistami i sowieckim wywiadem wojskowym - GRU, po kilku miesiącach pobytu w Los Allamos, jeszcze w 1944 roku został wyrzucony z zespołu pracującego nad tworzeniem bomby atomowej. Jak wiadomo pierwszy wybuch miał miejsce dopiero w lipcu 1945 roku, a więc prawie rok po wyrzuceniu Oppenheimera z Los Alamos. Encyklopedie nadal podają nieprawdę o jego roli, dziwnym trafem windując jego rzekome zasługi. Podobnie, małżeństwo Rozenbergów - żydowskich szpiegów Stalina rzekomo było niewinne, do czasu odtajnienia akt Venony. Dokumenty te potwierdziły szpiegowską działalność Rozenbergów na rzecz Sowietów. Pomimo tego nadal znajdują się usłużni idioci dezinformując opinięFriday, publiczną rzekomą niewinnością Rosenbergów. W Polsce rozprowadzano nawet specjalne filmy na DVD, w ramach nauki historii, o ich rzekomej niewinności.

Tak więc tylko i wyłącznie praca dla kompleksu militarnego i olbrzymie kwoty przekazywane na ten cel z podatków społeczeństwa nakręcają publicyty. Podobno w ogóle zbombardowanie Hiroshimy i Nagasaki było tylko i wyłącznie potrzebne jako dowód dla społeczeństwa, że te dwa miliardy dolarów przeznaczone na budowę bomby atomowej nie zostały zmarnowane przez gen.gen. Lesiie GrovesaTaylora z zespołami. Ówczesne 2 miliardy to obecnie co najmniej 100 razy większa kwota.

Wieść gminna podejrzewa, że zrzucono [na Hiroshimę i Nagasaki] właśnie bombę niemiecką, którą przehandlowano za przewiezienie ok. 400 000 specjalistów niemieckich do USA, Argentyny i Egiptu w ramach akcji pod kryptonimem Spinacz. Ale to jest takie sobie gadanie nie poparte żadnymi pisanymi dokumentami. Przecież służby specjalne nie odtajniają dokumentów za swojego życia. Poza tym czy
ktokolwiek widział prawdziwe raporty służb specjalnych?

Faktem bezspornym jest, że w 1944 roku Niemcy przewozili do Japonii kilkanaście skrzyń ze wzbogaconym uranem. Faktem również jest to, że wzbogacenie uranu następuje w reaktorach. Faktem jest, że w Monachium znajdują się ruiny czegoś co miało być rzekomo fundamentami reaktora. Natomiast wieść gminna podaje, że od co najmniej 1936 roku Monachium było oświetlane za pomocą prądu uzyskiwanego z reaktora. Zdjęcie przedstawia żołnierzy amerykańskich odkrywających reaktor.


Fakt przewiezienia niemieckich uczonych i techników do innych krajów np. Argentyny pośrednio potwierdzony jest, że już w końcu lat 50 ubiegłego wieku kraj gauchos jakim jest Argentyna rozpoczął, przy udziale niemieckiego koncernu Simens, budowę elektrowni atomowych. Przed tym okresem Siemens nie był znany z budowy jakichkolwiek elektrowni atomowych. I faktem jest, że co najmniej kilkadziesiąt tysięcy Niemców po wojnie osiedliło się w Argentynie. W żadnym przypadku nie mogło to się obyć bez wiedzy Aliantów kontrolujących wszystkie ówczesne porty i całą przestrzeń powietrzną. Oczywiście są to tylko dywagacje gminu.

Wracając do tematu bomby atomowej. Wiadomo, że Niemcy nie oddałyby całego wzbogaconego uranu Japończykom. Na pewno zostawiliby coś sobie. I dziwna sprawa, żadne opracowanie powojenne nic na ten temat nie wspomina. Nawet w żadnym z procesów norymberdzkich nie ruszano tematu uranu i plutonu. Produkcja tylko tych kilkunastu skrzyń przewożonych U -botem, musiała trwać co najmniej kilka lat i nie mógł być to jeden reaktor.



Zastanawiające jest również to, że Amerykanie tak naprawdę zaczęli własne doświadczalne testy z bronią atomową dopiero w kilka lat po Hiroshimie. Nie posiadali podobno więcej uranu? Kontynuując problemy fizyków jądrowych. Grupa ta stworzyła na potrzeby wojska jednostki miary efektów biologicznych. Niestety stworzono je dla wojska tylkoi wyłącznie w celu doraźnego szacowania strat ludzkich. Jak wiadomo w wojsku wszyscy są mniej więcej takiej samej masy i wzrostu. Teoretycznie przynajmniej nie powinno być dzieci i kobiet w ciąży.

Jestem w posiadaniu odtajnionych dokumentów angielskich dotyczących tzw. doświadczalnych wybuchów atomowych. W roku 1952 np. jeden komandor zgłasza pisemne zapotrzebowanie wysyłane do drugiego komandora. Człowiek ten pisze, że wiemy już, iż promieniowanie powoduje białaczki i inne nowotwory, bezpłodność u żołnierzy, ale dostaliśmy nowy sprzęt i musimy go wypróbować. potrzebujemy więc batalionu piechoty. Ok. 2000 tubylców już mamy.” To bezpośrednie pismo oznaczające tak naprawdę likwidację ponad 2500 ludzi robi wrażenie. Otóż fizycy jądrowi potraktowali człowieka jako worek wody i określali dawkę pochłoniętą jako miarę temperatury tej wody. Czyli dawka jest groźna jeżeli temperatura się podniesie w sposób istotny. Jeżeli dawka jest mała to temperatura się nie podniesie, a więc promieniowanie nie jest szkodliwe. Wyjaśnienie takie było dla wojska zrozumiałe. Natomiast, każdy biolog wie, ze oprócz działania energetycznego w przyrodzie występuje, oddziaływanie informacyjne. Przykładowo, błona bębenkowa ulega odchyleniu pod minimalnym wpływem energii, a ból odczuwamy przy energii większej ok. x 10 z 12 zerami.
Pierwszą jednostką pomiaru efektu promieniowania był rem. Wg definicji była to energia jednego dżula pochłonięta w masie jednego kilograma. [Czyli energia pochłonięta przez jednostkę masy]. Po pewnym czasie doszli do wniosku, że operowanie dużymi pojęciami typu 100 remów czy 1000 remów robi złe wrażenie na społeczeństwie, wiec podzielili tę wielkość przez 100 uzyskując jednostkę zwaną sievertem. Jest to to samo co rem, ale już mówimy o ułamkach, a wiadomo, społeczeństwo ułamkami się nie przejmuje. Tak więc jeden sievert to jest energia jednego dżula w masie 1 dkg. I tak fizycy przyjęli sobie za pewnik, że dopiero energia równa 1000 remów powoduje śmierć człowieka.

Natomiast w życiu normalnym, nie jądrowym, każdy student może sobie przeprowadzić proste doświadczenie. Doświadczenie to polega na przygotowaniu szklanki zimnej wody 250 ml z termometrem w środku. Następnie rozgrzewamy końcówkę np. śrubokrętu do czerwoności i wkładamy tak rozgrzaną do szklanki. Stwierdzimy, że temperatura wody nie podniosłą się nawet o 0.1 stopnia. Z kolei każdy człowiek wie, że wcale nie musi umierać nawet w sytuacji kiedy temperatura naszego ciała podniesie się o 3-4 stopnie. Ale ręczę, jako chirurg z 40 letnim doświadczeniem, że jeżeli taki rozgrzany do czerwoności śrubokręt wsadzimy fizykowi jądrowemu w to miejsce gdzie plecy szlachetną nazwę tracą, to umrze z powodu wykrwawienia nie dojechawszy do szpitala, pomimo ewidentnego faktu, jak to udowodniliśmy na szklance wody, że temperatura jego ciała, ponad 400 razy większego, nie podniesie się nawet o 0.01 stopnia. I pomimo faktu, że każdy uczeń może taki eksperyment przeprowadzić w szkole samodzielnie, wiedza ta do fizyków jądrowych w ogóle nie dociera. Poza tym, zupełnie inne będą skutki promieniowania jonizującego na małe dziecko, czy kobietę w ciąży, a zupełnie inne na dorosłego mężczyznę.

Możemy do całego zagadnienia podejść w inny sposób. Skoro fizycy jądrowi tak się pasjonują matematyką to spróbujmy wyjaśnić ich pojęcia miernictwa w radiobiologii w inny sposób. Każda komórka zbudowana jest z pewnych związków chemicznych połączonych między sobą za pomocą wiązań. Najczęstsze wiązania to wiązania wodorowe. Energia takiego wiązania wynosi ok. 6-7 eV. Natomiast cząsteczka promieniowania alfa posiada energię ok 5-6 MeV. Jest to energia ok. miliona razy większa od energii wiązania wodorowego. Fizycy jądrowi twierdzą, że to nie ma znaczenia i że taka cząsteczka nie szkodzi człowiekowi ponieważ promieniowanie alfa “zatrzymuje “ kartka papieru. Otóż ci ludzie, biedni inaczej, zapominają, że po wybuchach atomowych cała ta masa radionuklidów dostaje się do atmosfery i co najmniej 3 razy okrąża skorupę ziemską zanim opadnie na ziemię. Oczywiście w trakcie tego opadania pierwiastków radioaktywnych, filtrujemy powietrze przez układ oddechowy. Wypada przypomnieć, że w czasie jednego rozpadu np. uranu, wydziela się energia od 4.5 do 5.8 MeV. W zależności od rodzaju izotopu plutonu, pluton z reaktora i jego pochodne mają aktywność od 0.005 do 110 000 000 Ci na gram masy, a aktywność uranu od 0.006 do 0.000006 Ci / gram masy. Trzeba pamiętać, że przy wchłonięciu w czasie oddychania drobiny plutonu czy uranu o jednakowej masie, to pluton ma tysiąc do miliona razy więcej emisji na sekundę aniżeli uran.

Czyli należy stwierdzić jednoznacznie, że wchłonięcie radionuklidów plutonu jest o wiele bardziej szkodliwe aniżeli uranu. A pomimo tego w Polsce nigdy nie ostrzegano społeczeństwa o tzw. gorących cząstkach.

PS. Bezpośrednio po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu, PAA powołała tzw. “Komisję Wierusza” w celu opublikowania raportu o skutkach katastrofy w Czarnobylu dla Polski. Komisja miała podać stan prawdziwy czyli wybielić postępowanie fizyków jądrowych i całego nadzoru ochrony radiologicznej. Niestety pomimo wyjaśnienia istotnych spraw w czasie posiedzeń np., że już następnego dnia, po katastrofie [27/28.04.1986 r] wojsko zaczęło zabierać wszystkie wyniki pomiarów radiacji, że Hunta już na początku maja 1986 roku podniosła dopuszczalne normy skażenia 20 krotnie i nie pozwoliła podawać wartości liczbowych, tylko liczbę pomiarów przekraczających nową normę. Czyli jeżeli np. mleko wykazywało aktywność 990 Bq było kwalifikowane jako prawidłowe, ponieważ “nowa” norma dopuszczała skażenie do 1000 Bq. Poprzednia norma dopuszczała do 50 Bq. Tak więc nawet po latach nie można stwierdzić jakie było faktyczne skażenie Polski. Pomimo więc, że pewne sprawy udało się wyjaśnić, to pierwsza część powstałego raportu nadal zawierała dużą ilość dezinformacji. Przesłany do szerokiej wiadomości mój list otwarty, pokazujący na 12 stronach te dezinformację doprowadził do zawieszenia działalności tej Komisji. Po publikacji listu Komisja nigdy więcej się już nie zebrała. Jedyny w miarę pełny Raport pt: “Katastrofa w Czarnobylu, a Polska” został opublikowany pod auspicjami Gdańskiego Towarzystwa Naukowego rok później, dzięki poparciu prof. dr hab.Gotfryda Kupryszewskiego, przewodniczącego GTN i ówczesnej p.dyr. H.Sochackiej. Jako ciekawostkę mogę podać, że zarówno GTN jak i nasza siedziba była widownią wielokrotnych włamań po ukazaniu się tego Raportu. Dziwnym trafem ginęła tylko ta książka - RAPORT. Włamywacze nie zabierali ani radioodbiorników, ani telewizora, ani komputerów, a tylko szukali tego raportu. Tacy to miłośnicy książek byli przed 20 laty. A dzisiaj poloniści narzekają, że ludzie nie chcą czytać?


CZYTAJ DALEJ>>>


Nie, niskie poziomy radiacji nie są dobre dla ludzi.   |  Nowy Czarnobyl: pełne stapianie rdzenia w elektrowni Fukushima.   |  Źródło promieniowania nad europą.   |  MAMMOGRAFIA a sprawa Polska= RAK? #5   |  Skanery skanujące ciała będą montowane w budynkach biurowych.   |  Po 10 latach używania telefonu komórkowego, ryzyko rozwoju guza mózgu zwiększa się o 290%.   |  Niszczący DNA czip będzie wbudowywany w telefony komórkowe.   |



Więcej na ten temat

 Komentarze

Musisz być zalogowany, aby móć komentować. Jeżeli nie posiadasz konta zarejestruj się.
 
Nazwa użytkownika
Hasło
 

Więcej
Nauka i technologia

Japonia zakazała edycji genów w ludzkich embrionach zapobiegawczo blokując powstanie rynku na “projektowane dzieci”.

Japonia zakazała edycji genów w ludzkich embrionach zapobiegawczo blokując powstanie rynku na “projektowane dzieci”.

W tym tygodniu japońskie ministerstwo zdrowia zaleciło zakazanie wszczepiania genetycznie zmodyfikowanych embrionów ludzkich ostrzegając, że...

Jak należy okradać narody - atom.

"Licencjonowanie elektrowni jądrowych jest to dawanie zezwolenia na mordownie ludzi z premedytacją. Jeżeli ktoś dostał licencje, to wie...

Oparte na sztucznej inteligencji rosyjskie narzędzie do czytania myśli odtwarza zarejestrowane obrazy.

ONZ w Austin testuje czipowanie bezdomnych.

Przesunięcia biegunów i zmiany klimatu.

Więcej
Kultura

Wesołych demonicznych świąt: Walmart, Target i Amazon sprzedają książki, które uczą pięciolatków jak wywoływać demony.

Wesołych demonicznych świąt: Walmart, Target i Amazon sprzedają książki, które uczą pięciolatków jak wywoływać demony.

Lewicowi rodzice szukający „progresywnego” pomysłu na prezent dla swojego „oświeconego” potomstwa w tym sezonie...

Koszmar: Disney+ i Marvel promują transpłciowe dzieci.

Nowa popularna usługa przesyłania strumieniowego Disney+ wydała z Marvelem serial dokumentalny o nazwie Hero Project, zawierający...

Wiedeński satanistyczny kardynał poprowadzi koncert sodomitów.

Gang migrantów zaatakował kierowcę ciężarówki włóczniami, maczetami i prętami.

Arcybiskup Viganò: Papież poddaje Kościół „potężnym siłom”, które chcą budowy rządu światowego.

kontakt e-mailowy:
© 2010 PRISON PLANET.PL  |  Wszelkie prawa zastrzeżone